paź 12

// Jeszcze kilka lat temu, kiedy zaczynałem przygodę z wędkarstwem moja opinia o nęceniu łowiska diametralnie różniła się od tego co zweryfikował czas. Wówczas na wyprawy wędkarskie zabierałem ze sobą wędkę, kilka zapasowych haczyków z przyponami, ciężarki i zapasowy spławik jak bym przypadkiem zerwał zestaw. Po drodze na łowisko kupowałem w „Żabce”: kukurydzę, bułkę drożdżową i dwie Warki Jasne Pełne (bo Stronga nie zniesę!). Dzisiaj z rozrzewnieniem wspominam...